Popularne posty

środa, 12 sierpnia 2015

Chyba jestem jakiś inny

"Taki odbiór ma niszczycielski wpływ na psychikę osób z parkinsonem - ostatnia rzecz, jakiej potrzebują, to poczuć się jak obiekt w zoo."

Takie właśnie zdanie zaczyna długi artykuł na temat chorych osób z Parkinsonem. Wojowanie obu stron. Tak mogę to podsumować. Z jednej strony osoby chore, które chcą, żeby były traktowane NORMALNIE. Z drugiej strony ludzie, którzy są zdrowi i nie wiedzą jak się zachować. 


Tak to już jest, że przyglądamy się wszelkim nietypowością. Pewnie jak pierwszy raz w życiu zobaczyłem murzyna to się na niego gapiłem, żeby upewnić się, że jego skóra nie jest pomalowana farbą. Wychowałem się w małym mieście i widok osób o ciemnej karnacji nie był dla mnie codziennością. 

Tak samo było kilka lat temu z osobami wytatuowanymi. Każdy się im przyglądał. Może wręcz gapił. W taki sam sposób reagujemy na ludzi przesadnie chudych i monstrualnie otyłych. Czasami dyskretnie zerkamy, a innym razem bezczelnie się gapimy. Niektórzy dokładają do tego ostre komentarze. 

Jesteśmy narodem monolitycznym. Jedno wyznanie, jeden kolor skóry i jeden język. Kilka wieków temu było inaczej. Byliśmy europejską ostoją inności. Każdy w Polsce mógł czuć się dobrze. 

Jeśli chcemy przyzwyczaić ludzi do "niegapienia" się na inność to sprawmy, żeby była codziennością. To takie proste. Przecież inność przestanie być innością gdy stanie się normą. 

Na Leona też czasami gapią się ludzie. Na mnie pewnie też. Jestem łysy i mam dużą brodę. On jest chory i zachowuje się czasami nietypowo. Jednak jeśli go będę chował w domu to nic nigdy się nie zmieni. Zawsze otoczenie będzie nieoswojone z jego zachowaniem. 
Przykładem dobrze rozumianego wychowania z ludźmi nietypowymi jest przedszkole integracyjne. Leon do takiego chodzi i nikt się na niego nie gapi i nie wytyka palcami. Dlaczego? Bo jego zachowanie jest dla nich znane. Nie jest NORMALNE, ale są z nim oswojeni. Więc nietypowość jest normą. Panie tego uczą. Wpajają do głowy, że to nic wielkiego, że ktoś zachowuje się inaczej. 

Kiedyś przycztałem w przewodniku po Nowym Jorku:
Dlaczego w NY nikt na nikogo się nie gapi? 
Bo nie ma człowieka tak nietypowego, żeby zaskoczył Nowojorczyka. 
Nauczmy siebie i innych, że inność, nietypowość, niestandardowość nie oznacza niczego złego. 

Ja jestem dumny z mojego syna. Wiem jednak, że wielu rodziców wstydzi się tego co może zrobić ich dziecko. 

Moja rada na dziś: zapewnij komfort życia następnym pokoleniom. Pokaż, że można być dumnym z inności!

1 komentarz: